Duszpasterze

Ks. PROBOSZCZ
indeksKs. kanonik Jan Śmigasiewicz proboszcz naszej parafii od 01-07-2012
Urodził się dnia 14 lutego 1950 roku w Ratowie, diecezja płocka, par. św. Rocha w Radzanowie n/Wkrą z rodziców Stanisława i Anny z Nejmanów jako najstarszym z pięciorga dzieci ( ks. Jan. Antoni ks. Stanisław, Andrzej, Krystyna). Tu się wychowywał i wieku 6 lat został ministrantem i służył podczas Mszy św. w miejscowym filialnym kościele p. w. św. Antoniego z Padwy Ratowie. Wielki wpływ na rozwój duchowy ks. Jana jako dziecka miał śp. ks. kapelan sióstr Józef Grabowski – Kaplan pochodzący w Wilna, siostry Misjonarki Świętej Rodziny ( założycielka s. Bolesława Lament) katechetka śp. siostra Eligia i ówczesna przełożona śp. siostra Augustyna.
Ukończywszy 7 lat zaczął uczęszczać do czteroletniej Szkoły Podstawowej w Ratowie. Od klasy piątej, wraz  matką Anną i ojcem  Stanisławem,  śpiewał w sopranach ratowskiego chóru kościelnego. Od klasy piątej do siódmej włącznie uczęszczał do Szkoły Podstawowej w Bielawach. Uczył się bardzo dobrze. W nagrodę za dobrą naukę szkoła fundowała mu wycieczki. W wieku 12 lat pierwszy raz w życiu pojechał w nagrodę na wycieczkę do Warszawy na cale dwa tygodnie. Z której po kilku dniach z tęsknoty za rodziną, chciał już wracać do domu. Będąc uczniem w klasie szóstej SP rozpoczął naukę gry na pianinie. Uczyła go siostra Euzebia, siostra misjonarka. Po dwóch latach nauki zastępował ją w ratowskim kościele grając na barokowych organach podczas nabożeństw.
Po ukończeniu S.P. w Bielawach w wieku 14 lat rozpoczął naukę w Niższym Seminarium Duchownym w Płocku przy ul. Bp. J. Nowowiejskiego (dawnej ul. Wolnej Afryki 2). Program naukowy  w tejże szkole oprócz przedmiotów obowiązujących w świeckim Liceum Ogólnokształcącym zawierał naukę języka  łacińskiego i historię kościoła oraz historię świecką ale bez „białych plam”. Tutaj przez cztery lata obok normalnej nauki licealisty pobierał prywatnie naukę gry na organach i fortepianie. Przez cały czas Niższego Seminarium był organistą w seminaryjnej kaplicy i szefem organistów. Muzycznie kształciła go jedna z sióstr Urszulanek Szarych, przychodzący z miasta profesor od muzyki i wspaniały pan organista katedry płockiej Zygfryd Koryczan. Po pewnym  czasie dawał koncerty w seminarium, przygotowywał muzycznie szkolne akademie i  akompaniował chórowi katedralnemu. W Niższym Seminarium szczególny wpływ miał na niego dyrektor szkoły, polonista ks. dr Józef Góralski. Kapłan o wielkiej kulturze, erudyta. Poza tym bardzo skromny i kochający młodzież, urodzony pedagog. On z każdego ucznia umiał wykrzesać to, co było jego mocną stroną i dobre. Opatrzność Boża ochroniła ks. Józefa, bo wrócił do diecezji szczęśliwie po latach niewoli w obozie w Dachau. W roku 1966 przypadła uroczystość 1000 lecia rocznicy chrztu Polski. Dla wszystkich seminarzystów było to wielkie przeżycie, a szczególnie wizyta kardynała tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego. Wielka radość dla wszystkich sprawiła decyzja Soboru Watykańskiego II, że liturgia Mszy św. może być sprawowana w językach ojczystych. Skończyła się tzw. ministrantura po łacinie, czytania i ewangelia. Język liturgii stał się zrozumiały dla wszystkich. Po czterech latach nauki w 1968 roku zdał pomyślnie tzw. kościelna maturę. Dzięki niej mógł być przyjęty do Wyższego Seminarium Duchownego, które mieściło się na tej samej działce tylko w innych gmachach.
Lata kleryckie 1968-1973.
Nauka w seminarium nie była trudna dzięki wspaniałym wykładowcom. Na początku trudności sprawiała trochę nauka logiki. Wykładał ją ówczesny rektor seminarium ks. dr Marceli Molski. Jan kleryk uczył się dobrze, dlatego nadal mógł poświęcić czas na naukę gry na instrumentach. Tym razem zaczął uczyć się grać na gitarze. Po roku czasu założył klerycki zespół bigbitowy FRATRES. Tworzyli go klerycy: Jan Śmigasiewicz-gitara i śpiew, kierownik muzyczny, kompozytor, i aranżer; Zdzisław Bartosik-organy radzieckie, które się rozstrajały, Andrzej Pesta-perkusja; Franciszek Kuć-gitara basowa i śpiew, Romuald Jaworki-gitara rytmiczna; Zdzisław Kupiszewski-śpiew, Jan Deptuła-trąbka. Był to czas wejścia do duszpasterstwa zupełnie nowych piosenek i pieśni religijnych kompozycji ks. Sierli. O. Duvala, Zofii Jasnota, zespołów Gen Rosso, Living Song. Dlatego zespół miał obszerny repertuar, który wtedy wszystkim się podobał. To był piękny i twórczy czas dla kleryka Jana. Zespół miał dwie próby w tygodniu. Głośna muzyka przeszkadzała niektórym, dlatego wszystkich członków zespołu umieszczono w oddzielnym budynku w dużej Sali przylegającej do Biblioteki seminaryjnej. Zdecydował o tym Ks. Rektor Marceli Molski, który często do zespołu przychodził i mówił: „Grajcie głośno to uratujecie bibliotekę, gdyż wasza głośna muzyka wypłoszy z książek wszystkie mole”.
Przez cztery lata studiów seminaryjnych kleryk Jan każdego roku przez cały miesiąc lipiec grał jako  organista w katedrze płockiej i w sąsiadującej parafii w kościele farnym. Był to czas zaprzyjaźnienia się z księżmi wikariuszami katedry. Pieniądze, które zarobił, na jego prośbę były przekazywane do seminarium na opłacenie jego studiów. Stąd też rodzinie było łatwiej, bo nie musiała płacić za kształcenie syna.
Ksiądz wicerektor Tadeusz Rutkowski wykładowca filozofii wraz z ks. Andrzejem Rojewskim– wykładowcą liturgii,  wpadli na pomysł, aby wysyłać FRATRES  na niedziele powołań kapłańskich do poszczególnych parafii na terenie diecezji. Członkowie zespołu podjęli ten pomysł bardzo radośnie, gdyż mogli zaprezentować swój liturgiczno-pielgrzymkowy repertuar. Wyjazdów na niedziel było bardzo wiele. Klerycy mieli okazję do poznawania poszczególnych parafii. Kleryk Jan wziął na siebie odpowiedzialność za dyscyplinę i zachowanie się członków zespołu na wyjazdach. Z tym było różnie i dlatego popadł w konflikt z ks. rektorem Molskim.
W roku szkolnym 1972/73 jak sprawdzian jego przydatności do kapłaństwa, wyznaczono mu roczną praktykę na parafii Janówek/Nidzicy u ks. proboszcza Józefa Batóga, który pochodził z diecezji tarnobrzeskiej. Niestety ks. Batóg ocenił kleryka Jana negatywnie.
W tak nieprzyjemnej  sytuacji dla kleryka Jana przyszedł z pomocą ks. profesor Hieronim Chamski-profesor od muzyki i Zenon Glicner-wikariusz katedry  płockiej. Wzięli oni pismo wyjaśniające od ks. rektora Marcelego Molskiego ( którego treść dla Jana jest nie wiadoma do dziś)  i razem już nie klerykiem Janem przyjechali z nim do Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie przy ul. Krakowskie Przedmieście. Przyjął ich ówczesny ks. wicerektor Stanisław Kędziora, dzisiaj biskup senior warszawsko-praski. Po rozmowie z księżmi przyszedł do Jana i powiedział: „Nie martw się, gdy dnia 17 września z urlopu wróci ks. Kard Stefan Wyszyński, on wyśle ci list, w którym poinformuje cię o  przyjęciu ciebie do naszego seminarium”. Tak też się stało.
Lata kleryckie w Warszawie.
Pod koniec września przyjechał do seminarium razem ze swoim rodzonym młodszym bratem Stanisławem. Przywiózł ich samochodem wikariusz radzanowski. Po wejściu do gmachu seminarium spotkali rodaka z diecezji płockiej ks. Marka Gałęziewskiego, obecnie proboszcza na Powązkach w Warszawie i na pierwszy rok kandydata Piotra Jareckiego, obecnie pomocniczego biskupa warszawskiego, jak siedział na łóżku i grał na gitarze. Szczególnie serdecznie Jana i Stanisława przyjął ks. Gałęziewski i dobrowolnie wprowadzał ich w arkana życia kleryka warszawskiego. Czynił to z wielką życzliwością i troską.
Nie było w zwyczaju, aby kandydata na kapłana mieć na oku w seminarium tylko dwa lata. Kleryk Jan otrzymał propozycję, aby jeden rok być w jakiejś parafii na próbie lub też rok 4 studiów powtórzyć. Jan wybrał opcje powtórzenia roku. Dlaczego tak. Bał się znów być u ks. proboszcza dziwaka. W Janówku doświadczył tego, że wspaniały ks. proboszcz dla Kurii wcale nie jest dobry i ojcowski dla pracowników kościelnych i kleryka. Obawiał się, że może znów nastąpi niewypał. Wolał, żeby jego nowi wykładowcy widzieli go codziennie, mieli szansę oceny jego pobożności i zachowania oraz chciał mieć kontakt z ojcem duchownym seminarium.
Niektóre przedmioty miał już zaliczone, dlatego nauka na powtarzanym czwartym roku była o wiele łatwiejsza. Czas wykorzystał na naukę języka niemieckiego i poprawienie znajomości łaciny. Od razu został szefem organistów i grał w kościele seminaryjnym św. Józefa przy Krakowskim Przedmieściu. Kościół jest piękny. Barokowy, zadbany. Do dziś odbywa ją się w nim uroczyste śluby różnych celebrytów. Nagrywano także w nim film Noce i dnie. Janowi klerykowi jako organiście te trzy lata przyniosły ogromne doświadczenie i podniosły umiejętność grania na organach. Z racji ślubów i pogrzebów przychodziły do kościoła śpiewać różne osobistości, którym najczęściej akompaniował. Ks. Ryszard Okiński ówczesny ks. prefekt i rektor seminaryjnego kościoła, nie chciał już ściągać organisty z miasta i  zaproponował Janowi granie na ślubach i pogrzebach. Sytuacja dla Jana w pierwszym roku była komfortowa, gdyż nie musiał uczęszczać na wszystkie wykłady, bo już miał je zaliczone. Powtórzyła się więc sytuacja z Płocka. Co prawda częściowo w wakacje ale za to przez dwa lata studiów Jan otrzymywał wynagrodzenia od zagranych ślubów i pogrzebów. Na dwa lata studiów pieniędzy wystarczyło na pokrycie studiów dla niego i jego brata Stanisława.
Ks. wicerektor Stanisław Kędziora nalegał na Jana, aby założył muzyczny zespół dla kleryków, ale Jan nie chciał. Natomiast brał czynny udział przy różnych okolicznościowych akademiach i systematycznie  muzykował przy tzw. Zielonej Trawce-Seminaryjnym Programie Karnawałowym.
Mieszkał przez dwa lata w pokoju organistów, który mieścił się  na I piętrze seminarium. Socjuszami jego byli organiści kleryk Andrzej Perdzyński i kleryk Andrzej ……. W międzyczasie kleryk Jan zaprzyjaźnił się z ks. prefektem Zygmuntem Wudarkiewiczem, który lubił bardzo śpiew i poza tym pięknie śpiewał. Był bardzo braterski dla wszystkich kleryków.
Lata studiów 1973/75 na Krakowskim Przedmieściu minęły bardzo szybko. Relacja z bratem klerykiem Stanisławem układała się wzorowo. W maju 1975 roku Jan otrzymał święcenia diakonatu. Rozpoczął się czas asyst w kościele seminaryjnym, katedrze i po parafiach z racji różnych ważnych uroczystości. Ze święceniami diakonatu przyszedł nowym obowiązek, modlitwa brewiarzowa. Trzeba było się naprawdę starać, aby się na nim w odpowiednim  czasie i pobożnie pomodlić. Nowych diakonów obowiązywała sześciotygodniowa praktyka diakońska. Jan miał ją w kościele św. Wojciecha w Warszawie na Woli, gdzie proboszczem był ks. Majcher.
 Lata wikariuszowskie
Diakon Jan przyjął święcenia kapłańskie dnia 6 czerwca 1976 r. w katedrze św. Jan w Warszawie z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego. Pierwsza nominacja na wikariusza do Otwocka. Za motto swojego kapłaństwa obrał wers z Ewangelii św. Jan Apostoła (6,14) – „Ja jestem drogą, prawdą i życiem”.
Rok 1976/77 – Par. św. Wincentego a’Paulo, Otwock
Rok 1977/79- Par. św. Michała Archanioła, Nowy Dwór Maz.
Rok 1979/81- Par. św. Wojciecha, Warszawa-Wola
Rok 1981/84 – Par. św. Franciszka z Asyżu, Warszawa-Okęcie
Rok 1984/87 – Par. Zesłania Ducha Świętego, Warszawa-Piaski
Rok 1987/80 – Par. Narodzenia NMP, Miński Maz.
Rok 1980/93 – Par. M.B. Zwycięskiej, Warszawa-Grochów
Rok1993/95 – Par. M. B. Dobrej Rady, Warszawa-Miedzeszyn
Rok 1995/96 – Par. Świętej Trójcy, Kobyłka
Lata proboszczowskie
Rok 1996/2012 – Par. św. Faustyny, Helenów.
Dnia 22 kwietnia 1995 roku w sobotę przed południem byłem w Kurii Warszawsko- Praskiej w Warszawie przy ul. Floriańskiej 3, aby z Księdzem Biskupem Kazimierzem Romaniukiem omówić sprawy związane z Festiwalem Pieśni i Piosenki religijnej  Sacrosong – 95. Pod koniec rozmowy zapytałem o moją kapłańską przyszłość przypominając, że mam już 45 lat. Ks. Biskup powiedział mi wtedy, że ma dla mnie propozycję budowy kościoła w Helenowie /parafia Kobyłka/. W moim życiu kapłańskim jako wikariusz miałem po drodze trzy budowy nowych kościołów. Podziwiałem proboszczów budowniczych. Może teraz ja?
Rozpoczęcie budowy kościoła.
Szlachetny zamiar budowy kościoła rozpoczęto najpierw modlitwą. Dnia 17 czerwca o godz. 8:00 w poniedziałek rano odprawiłem uroczyście Mszę św. w intencji budowy świątyni. Byli na niej obecni: Orłowski Paweł-prezes firmy budowlanej, Barbara Rowicka – przewodnicząca rady duszpasterskiej, Wojciech Plesiewicz – kierownik budowy, pracownicy ekipy murarzy z ich szefem Markiem Chudy i wielu parafian. Po Mszy św. poświęciłem miejsce pod budowę świątyni. Tego dnia przystąpiono do wykonywania zbrojenia pod ławy obiektu. Dnia 24 czerwca w moje imieniny rozpoczęto roboty ziemne.
Dnia 19 czerwca zostałem wezwany do Kurii Warszawsko-Praskiej, gdzie  około godz. 10:00   Abp Henryk Hoser wręczył mi dekret mianujący mnie proboszczem w par. M. B. Kr. Polski w Otwocku Kresy.
Dnia 26 czerwca 2012 r. w obecności miejscowego ks. dziekana prałata Sylwestra Sienkiewicz, parafię Helenów przejął ks. Ireneusz Węgrzynowicz
Rok 2012 – Par. M. B. Kr. Polski, Otwock-Kresy
Dnia 1 lipca formalne przejęcie par. M. B. Królowej Polski w Otwocku Kresy w obecności dziekana dekanatu Otwock-Kresy, ks. prałata Kazimierza Gniedziejko. Ingres proboszczowski odbył się 5 sierpnia 2012 r.

 Wikariusze:
indeks1Ks. Krzysztof Węglarz
ur. 12 listopada 1966 r., pochodzi z Parafii MB Nieustającej Pomocy na Saskiej Kępie w Warszawie. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk JE Ks. Biskupa Kazimierza Romaniuka 28 maja 1992 roku. Mgr i lic. teologii na PWT w Warszawie.
Dotychczasowe miejsca pracy: Mińsk Mazowiecki – par. Św. Antoniego, Radzymin – Przemienienia Pańskiego, Otwock – Św. Wincentego, Konkatedra MB Zwycięskiej na Kamionku w Warszawie, par. Chrystusa Króla na Targówku w Warszawie, par. Św. Faustyny na Bródnie w Warszawie, par. Św. Patryka na Gocławiu w Warszawie.
Motto kapłańskie: Cieszyć się będę i radować Tobą, psalm będę śpiewać na cześć Twego imienia, o Najwyższy”. (Ps 9, 3)

 

 

indeks2Ks. Mariusz Lech
ur. 5 listopada 1974 r. w Otwocku, pochodzi z parafii Niepokalanego Serca Maryi w Śródborowie. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk ks. Biskupa Kazimierza Romaniuka 13 maja 2000 roku w Warszawie na Pradze. Dotychczas pracował w parafii św. Jana Chrzciciela i św. Wojciecha BM w Poświętnem, św. Jerzego w Zielonce, św. Wincentego a Paulo w Otwocku, św. Wacława w Warszawie, św. O. Pio w Warszawie. Mgr na PWTW z pedagogiki oraz lic. i studia doktoranckie na UKSW z teologii duchowości. Lubi cisze, narty, nowe miejsca i nowych ludzi.

Kontakt: lechmariusz@gmail.com