Uczynki miłosierne względem ciała: 3. Nagich przyodziać

W fragmencie Pisma św., który mówi o sądzie ostatecznym ludzi, będzie brane pod uwagę, czy pomogliśmy ludziom, którzy byli bez właściwego odzienia, bądź też tak biedni, że prawie nadzy. „Bo byłem nagi, a przyodzialiście Mnie” (Mt 25, 36). Zupełnie nie tak dawno w Polsce, dokładnie w latach osiemdziesiątych, jako społeczeństwo doznaliśmy wielkiej pomocy od krajów zachodniej Europy. Przeżywaliśmy wtedy w kraju wielki kryzys ekonomiczny. Brakowało prawie wszystkiego. Sklepy stawały się coraz to bardziej puste. Dawne zasobne delikatesy przerabiano na centrale rybne. Można było w nich zaopatrzyć się tylko w konserwy rybne. Bo tych jeszcze nie brakowało. Większość artykułów do jedzenia reglamentowana była kartami żywnościowymi. Chodziliśmy głodni i do tego bardzo biednie ubrani. Przyjeżdzający z Zachodu ludzie, od razu odróżniali się od nas lepszym ubraniem nie mówiąc już o samochodach. Wiadomość o biedzie w Polsce dotarła do Francji, Niemiec, Szwajcarii, Norwegii i Szwecji. Głównie z tych krajów zaczęły przyjeżdżać tiry z żywnością i odzieżą. Gdy chodzi o odzież, to najwięcej otrzymaliśmy rzeczy używanych ale w bardzo dobrym stanie zachowanych i czystych. Mniej było nowych rzeczy do ubrania, ale te z kolei były bardzo piękne i dla nasz nowoczesne. Dziękowaliśmy wszystkim ludziom dobrej woli za otrzymane od nich dary. Cieszyliśmy się ich ludzką solidarnością i wrażliwością na naszą potrzebę. W większości dary te przywożone były  przez organizacje państwowe czy tez kościelny Caritas. Nie brakowało też dostaw do prywatnych osób prywatnych, szczególnie duchownych. Bowiem niektórzy z księży diecezjalnych i zakonnicy mieli osobiste kontakty z parafiami w/w krajów i wtedy otrzymywali bezpośrednio na parafie bardzo wiele żywności i odzieży. Dzielono to pomiędzy najbardziej potrzebujących. Solidarność ludzka pokonała różnice polityczne i uprzedzenia historyczne. Ciepłe ubrania, solidne skarpety i buty, grube rękawiczki, ciepła bielizna, fantastycznie ciepłe na zimowy czas swetry ochraniały zdrowie i ratowały ludzkie życie.

W Europie, gdzie zima  potrafi być bardzo groźna, potrzebujemy więcej odzieży aniżeli mieszkańcy krajów podzwrotnikowych, którym za ubiór wystarczy przepaska z liści banana. Dla ochrony zdrowia potrzebujemy więcej odzieży i bardzo solidnie wykonanej.  Nasi ofiarodawcy, po 13 grudnia 1981 r., po wprowadzeniu w Polsce przez Wojskową Radę Ocalenia Narodowego stanu wojennego,  wypełnili z nawiązką zdanie wypowiedziane przez Jezusa, kiedy powiedział, że: „Byłem nagi, a przyodzialiście mnie”. Oczywiście dotyczyło to strony materialnej naszego życia. Bo otrzymaliśmy wtedy lepsze ubranie i lepsze buty. Zastanawialiśmy się bardzo głęboko na tym, że jak to jest. Oni żyją w tym samym czasie co my, żyją jak my w Europie, a nam tłumaczono, że tam jest gorsze życie. Wręcz udowadniano nam,  że tam są biedni ludzie, zacofani i niedouczeni. Więc z naszej strony wyglądało to tak, jakby oni i ich rządy nie mogli zorganizować sobie lepszego życia. A raptem okazało się, że to my od nich materialnie odstajemy co najmniej 30 lat do tyłu. Początkowo w zindoktrynowanej przez komunistyczny system naszej mentalności zjawiło się to tak, jakby biedniejszy pomagał bogatszemu. Nagle jak w tym dowcipie o kotkach, które po sześciu  przejrzały na oczy i stwierdziły, że żyją w kłamstwie, zorientowaliśmy się, że oszukiwano nas, gdyż rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Odkryliśmy, że to my jesteśmy biedni i do tego oszukwani.

Szokiem było dla nas, że wszystko otrzymaliśmy za darmo. Nikt nie potrzebował za nic płacić. Pozostało nam więc naszym darczyńcom z serca podziękować i modlić się dla nich o zdrowie i wszelką pomyślność.

Rozważając w sferze materialnej obowiązek przyodziania nagich, mamy obowiązek zapytania się o przyodziewanie nagich w sensie duchowym. Cały świat materialny odnosi nas do Boga Stwórcy. Tego nie da się uniknąć, jeżeli chcemy uczciwie, jako chrześcijanie, to zdania rozważać. Tym bardziej, że czytamy w Piśmie św. i słyszymy przy każdym chrzcie św. następujące słowa: „Wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa”(Ga 3,27). Ten trzeci uczynek miłosierdzia względem ciała, podobnie jak dwa pierwsze, przypomina nam o odniesieniu go do duchowego stanu człowieka. Obok materialnego odzienia, koniecznego dla życia fizycznego, implikuje nas do godności człowieka, którą posiada z racji stworzenia go przez Boga i zażyłości z nim. Odzienie wyraża tutaj godność człowieka pomimo jego grzeszności i zapowiada przyodzianie go w „szatę zbawienia”(Iż 61,10). Tak więc przyodzianie nagiego oznacza w tym przypadku uświadamianie go o potrzebie jego sprawności życia w łasce Chrystusa. Chrystus okrywa grzesznika swoją łaską jak płaszczem, zakrywa jego słabości i grzechy, a faktycznie całkowicie je usuwa z duszy człowieka. Tak, że może on stanąć nagi i czysty tylko ale tylko przed Bogiem. Tak jak Adam i Ewa na początku stworzenia w raju, przed grzechem pierworodnym.

W znaczeniu biblijnym nagie są nie tylko narody świata, lecz także wszelkie  ideologie, systemy ekonomiczne, polityczne, edukacja, które to nie mają odniesienia do nauki czerpanej z Ewangelii. Taki w gruncie rzeczy jest sens biblijnego tekstu, w którym mowa o upadku pierwszych ludzi (Rdz 3, 1-13). Przed upadkiem „mężczyzna i jego żona byli nadzy, lecz nie odczuwali wobec siebie wstydu” (Rdz 2, 25). Grzech radykalnie to zmienił i „wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy, więc spletli gałązki figowe i sporządzili sobie przepaski” (3, 7). Nagość, postrzegana jako coś naturalnego, stała się wstydliwa, potwierdzając ich oddalenie od Boga wskutek grzechu. Skoro ustanowiony porządek został poważnie zachwiany, zmieniła się nie tylko relacja ludzi wobec Boga, lecz i wobec siebie nawzajem. Nagość jako stan niewinności się skończyła, bo grzech zmienił całkowicie patrzenie na drugiego człowieka, czyniąc z niego przedmiot pożądania.

O ile w kulturze świata zachodniego mnoży się pokazywanie nagości i epatowanie nią, za czym stoi ogromny przemysł pornograficzny, o tyle w perspektywie biblijnej nagość stanowi znak kary, poniżenia i hańby. Wystawienie nagiej kobiety na widok publiczny to upokarzający wstęp do jej surowego ukarania. Biblia nie zna przypadków, kiedy nagość jest postrzegana inaczej niż w połączeniu z upokorzeniem. Odzienie przed nim chroni i zabezpiecza godność człowieka. W kontekście takiego podejścia należy umiejscowić dramatyczną scenę odarcia Jezusa z szat przed ukrzyżowaniem. Opowiadają o tym wszyscy ewangeliści (Mt 27, 35; Mk 15, 24; Łk 23, 34; 19, 23-24), nadmieniając, że oprawcy podzielili między siebie Jego szaty. W godzinie swojej śmierci bezbronny Jezus doświadczył niszczycielskich skutków braku odzienia. Wystawiony na widok publiczny, tym bardziej stał się celem wyzwisk, obelg i szyderstwa.

Tak więc, kto chroni człowieka przed nagością, chroni go obelgami, wyzwiskami i szyderstwem. Nie tylko chroni go fizycznie, chroniąc go przed zimnem i chorobą, lecz także chroni go moralnie. W konsekwencji zapobiega zgorszeniu. Dzielmy się więc z innymi tym, co mamy. Ile zupełnie nowych rzeczy znajduje się w naszych szafach i komodach. Niektórych w ogóle nie używamy. Przy każdej parafii działa Caritas.  Wolontariusze w nim działający zorientowani są o potrzebach najuboższych parafian. Otrzymane rzeczy sprawiedliwie przekażą potrzebującym.