Uczynki miłosierne względem ciała: 7. Umarłych grzebać.

Człowiek jest jedynym stworzeniem na ziemi, które odróżnia się od pozostałych stworzeń, konkretnie zwierząt. Mimo wielu z nimi wspólnych cech, odróżnia go troska o zmarłych członków rodziny, przejawiająca się w organizacji godziwego ich pochówku, stosownie do wymagań kulturowych religijnych. Wykopaliska świadczą o tym, że gdzie są groby, tam żył i działał człowiek. W każdej kulturze szacunek dla ciała zmarłych stanowi przedłużenie szacunku dla żyjących i świadczy o ich wierze  w życie po śmierci. Dla chrześcijan prawda ta ma szczególne znaczenie. Pomimo grzeszności ciała ludzkiego, chrześcijanie nie mogą zapomnieć o tym, o czym przypomina nam św. Paweł Apostoł: „Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Bożą i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg, Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście”(Kor 3,16-17).

W człowieku nie jest tylko dobre i święte to, co stanowi jego duchową stronę, lecz także jego materialną część. Tak więc nie chodzi tu tylko o wymiary duchowe, lecz o całego człowieka. W Piśmie św. dalej czytamy: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest przybytkiem Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do siebie samych?”(Kor 6,19). Dzięki sakramentom świętym, takim jak Chrzest, Bierzmowanie, Eucharystia, godność ciała ludzkiego zyskała nowa wartość, wymykającą się  doczesności. Dlatego chrześcijanie powinni wiedzieć, że to co dotyczy ciała za życia doczesnego,  odnosi się również do ciała po śmierci. W starożytności największą i przerażającą karą było nie pogrzebanie zwłok. Istnieje na ten temat wzmianka w Piśmie św. w Psalmie 79. Istniało przekonanie, które do dzisiaj nie znikło, że los zmarłego zależy w dużej mierze od tego, co się dzieje z jego zwłokami. Ponieważ nie pochowanie, nie pogrzebanie ciała jest czymś rażącym, pochówek należy się również wrogom. Zwycięzca, powinien pole bitwy „oczyścić” nie tylko z ciał z współtowarzyszy walki lecz także z ciał wroga, z którym poprzedniego dnia walczył.

Działo się to na polach wsi Ossów pod Wołominem. Tam dnia 15 sierpnia 1920 roku rozstrzygnęła się jedna z decydujących bitew polskiego żołnierza z bolszewikami. To wydarzenie to historycy nazywają Bitwą Warszawską, a my Polacy – Cudem nad Wisłą. Doszło tam do krwawej bitwy pomiędzy armią bolszewicką i armią polską, w skład której chodzili legioniści marszałka Józefa Piłsudskiego i młodzież ze szkół warszawskich z Ks. Ignacym Skorupką na czele. Bitwa rozgorzała na północ od rzeczki Długa przepływającej przez Ossów. Po przegranej bitwie bolszewicy wycofali się i pozostawili na polu walki poległych swoich towarzyszy. Zwycięzcy Polacy pozbierali z pól ciała zabitych polskich żołnierzy i pochowali ich we wspólnej mogile przy małej kaplicy w Ossowie. Nie zapomnieli również o ciałach wroga – poległych bolszewikach. Zebrawszy ich rozrzucone ciała pochowali we wspólnej mogile na skraju lasu, na południe od rzeczki Długa. Nad mogiłą usypali kopiec i zatknęli nad nim drewniany, prawosławny krzyż. To miejsce spoczynku poległych bolszewików jest zaznaczone do dzisiaj.

Zaniechanie lub odmówienie pochówku nie pozostaje bez wpływu na duchowy stan żyjących. Dzieci z Ossowa widziały na własne oczy, jak ich ojcowie zachowali się wobec zabitego wroga. Polacy nie pozwolili na to, aby ciała poległych bolszewików zostały rozszarpane przez  dzikie zwierzęta. Uszanowali majestat śmierci. Okazali w tym geście szacunek dla samych siebie i nauczyli tego szacunku młode pokolenie. Jak należy przypuszczać, wcześniej w każdym polskim domu wyrażano się bardzo krytycznie o wrogu. Ale śmierć zmieniła to nastawienie.

Warto wspomnieć o zwyczajach wobec zmarłych w Egipcie. Przez stosowany obrzęd wobec zmarłych wyrażona została przez żywych tęsknota za nieśmiertelnością. Świadczy o tym zwyczaj balsamowania ciał, tzw. mumifikacja ciał. W ten sposób chciano przedłużyć ich życie. Natomiast spalanie ciał traktowano jako wyraz beznadziejności,  rozpaczy i uleganiu bałwochwalstwu. W chrześcijaństwie kremacja ciał zmarłych z teologicznego punktu widzenia jest co najmniej dyskusyjna. Aczkolwiek w ostatnich latach staje się coraz bardziej rozpowszechniona. Z punktu praktycznego pogrzeb z prochami zmarłego w urnie jest na pewno bardziej ekonomiczny, tańszy. Ale czy w życiu wszystko godzi się  przeliczać na pieniądze?  Np. nie powinno się przeliczać miłości, ani honoru, ani dumy, ani przyjaźni.

Dla katolików zupełnie niezrozumiałymi powinny stać się pełne obrzędy pogrzebowe odprawiane nad urną z prochami zmarłego. Katolicki obrzęd pogrzebu przewiduje pokropienie ciała ludzkiego woda święconą i jego okadzenie. Podkreśla to godność ludzkiego ciała. Te same czynności nie mają wymowy, gdy sprawowane są nad urną z prochami. „ Kościół nie powinien ulegać trendom współczesnej kultury, forsującym niewiarę w życie wieczne, lecz stać na straży godności ciała ludzkiego stworzonego na obraz Boży i wywyższonego przez to, że Syn Boży dla nas i naszego zbawienia stał się człowiekiem. W chrześcijańskim pochówku zmarłego uwydatnia się wiara w „nowe stworzenie”, które przyniesie ostateczny triumf nad śmiercią”( Por Idziemy nr 6/540).

Po śmierci zamyka się zmarłym oczy, aby upodobnić ciało do spoczywającego we śnie. Następnie należy je obmyć i ubrać. Jeżeli to była osoba świecka, ubierana jest w normalne ubranie. Natomiast jeżeli to była osoba konsekrowana, np. Siostra zakonna, obiera się ja w habit. Kapłana ubieramy do trumny tak, jak do Mszy św.. Wskazane jest, aby wspólnota wiernych, parafianie mogli pożegnać się z ich duszpasterzem. Nie wszyscy uczestniczący w pogrzebie parafianie maja możliwość udania się do domu pogrzebowego, gdzie następuje pożegnanie się ze zmarłym i zamknięcie trumny. Dlatego w kościele przed Mszą św. pogrzebową, jeżeli pozwalają na to warunki wizualne co do kondycji ciała zmarłego,  należałoby na jakiś czas postawić z ciałem otwartą trumnę. Wtedy dalsza rodzina, przyjaciele, parafianie uczestnicy pogrzebu maja szansę ostatni raz popatrzeć na ciało zmarłego ich kapłana.

Opatrzność Boża sprawiła, że w lutym br. zmarł Ks. Kanonik Stanisław Śmigasiewicz, kapłan Archidiecezji Warszawskiej, wieloletni proboszcz par. św. Józefa Opiekuna Pracy, inicjator tejże parafii i budowniczy kościoła, mój ukochany, młodszy brat. Przypadło mi w udziale spełnić dla mnie smutny obowiązek i zorganizować mu pogrzeb.  Byłem mile zaskoczony, gdy jego parafianie zażyczyli sobie, aby ich proboszcz, Ks. Stanisław,  chociaż na dwie godziny przed Mszą św. pogrzebową pozostał odkryty w trumnie. Patrzyłem, jak w modlitewnym skupieniu podchodzili do trumny, dotykali się jej, dotykali dłoni mojego brata, dotykali ornatu, w który był ubrany. Nie ukrywali wzruszenia i łez. Niektórzy tylko kłaniali się. A on wyglądał, jeżeli można powiedzieć, tak ładnie i spokojnie, jakby zasnął. Chociaż przed śmiercią bardzo cierpiał. Zachowanie się zbliżających się do ciała zmarłego było katechezą, że życie nasze zmienia się, ale się nie kończy, że pozostajemy w dalszym kontakcie z nim, chociaż ten kontakt jest już inny.

Zmarłych nie można pochować byle gdzie. Według tradycji naszej kultury i chrześcijańskiej naszych zmarłych chowamy w wyznaczonych do tego miejscach. Tymi miejscami są cmentarze. Ostatnimi czasy coraz bardziej zadbane i uporządkowane. W tradycji chrześcijańskiej cmentarz jest określany jako nekropolia, czyli miasto umarłych, miasto z innego świata. Obrzędy pogrzebowe i grzebanie z szacunkiem ciał zmarłych traktowano jako jeden z najważniejszych obowiązków pobożności. Ciało Jezusa zostało zdjęte z krzyż, przekazane jego Matce Maryi. Obmycia ciała Jezusa z brudu i krwi oraz namaszczenia balsamem miały dopełnić kobiety, które udały się następnego dnia do grobu. Grób Jezusa okazał się pusty jako świadectwo Jego zmartwychwstania. Bazylika Grobu Pańskiego w Jerozolimie to jedyne miejsce na świecie, gdzie grób jest pusty.

Kiedy nie jesteśmy bezpośrednio zobowiązani do organizacji uroczystości pogrzebowej, ale uczestniczymy w niej jak dalsza rodzina, sąsiedzi, przyjaciele czy znajomi, to te wypełniamy siódmy obowiązek uczynków miłosiernych względem ciała. Nasza postawa współczucia, pomocy, pociechy przekazanie dobrych słów, jest naszym świadectwem wiary. Niekiedy pokonujemy wiele kilometrów, aby uczestniczyć w obrzędzie pogrzebowym. Wypełniając uczynek miłosierny względem ciał: Umarłych grzebać, pogłębiamy w nas chrześcijańską wiarę w życiodajną moc Pana Boga.